Z życia mojej pracowni - czyli kocie torby, torebki i inne stwory... po prostu hand-made.
Kategorie: Wszystkie | Broszki | Ja i moja pracownia | Kontakt | Kosmetyczki - Etui | Polecam | Szale | Torby | Wasza galeria
RSS
wtorek, 19 czerwca 2012
Pożegnanie, komunikat i zaproszenie - czyli 3w1

Dzisiejszy wpis jest ostatnim, w tym miejscu. Blog katta.blox.pl będzie sobie nadal wisiał w przestrzeni internetowej, ale bez nowych postów. Nadszedł czas na zakończenie dualistycznego jestestwa bloga Katta. Od teraz zapraszam tylko i wyłącznie w nowe miejsce, mianowicie na kattastudio.blogspot.com

 

MÓJ NOWY BLOG

11:22, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 czerwca 2012
Ogóreczka?

W sobotę zrodził się we mnie bunt, przeciwko ogórkowym skrytożercom. Mianowicie, rano pognałam na targ, do mojego ulubionego sprzedawcy "warzywnego", odstałam swoje w kolejce (widać ulubionym jest nie tylko dla mnie) i podając do zważenia torbę pomidorów wyrzuciłam z siebie: 'i całą resztę ogórków małosolnych jakie panu zostały'. Usłyszałam, że już wszystkie sprzedane. No masakra. Ogóreczki te bowiem zawsze są znakomite, twardziutkie, aromatyczne - no miodek. Więc w sumie nie dziwota, że już wykupione, ale jednak przykro, że tak z rana miłośnicy tych pyszności wykupili całe wiaderko. I nagle pomyślałam sobie, na przekór tym, co są zdani na dostawy małosolnych ze źródeł zewnętrznych - sama se zrobię! 

og1

og2

 

Zaopatrzyłam się w więc w pokaźną ilość ogórka gruntowego (potem okazało się, że oczywiście mogło być więcej), koper i czosnek. Z piwnicy przytaszczyłam stary, wielki 3-litrowy słój, z takiego lekko niebieskawego szkła - zabytek normalnie ;) I zaczęłam urządzanie mojego zielonego akwarium ;) Wyszło pięknie, a za kilka dni okaże się, czy smacznie. 

Zgłębiając literaturę kulinarną w temacie krótkoterminowego kiszenia ogórków, znalazłam mnóstwo wariantów smakowych, w zależności od tego co dodatkowo napakujemy do słoja. Mogą być to kawałki korzenia albo liście chrzanu, liście dębu lub wiśni, świeży cząber. Ja z zalecanych przypraw dodałam, to co znalazłam w swoich szpargałach, czyli ziele angielskie, pieprz,gorczycę i liście laurowe. Ale czuję, że przyrządzanie ogórków wciąga - więc będę sprawdzać różne warianty. Czy macie jakieś swoje sposoby na ogóreczki małosolne?

og4

og3



Tagi: ogórki
10:46, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 maja 2012
Katta Photography

Niektórzy z Was, moi drodzy czytelnicy wiedzą, że moją drugą pasją zaraz po szyciu jest fotografia. No, teraz już wiecie wszyscy :) Owa pasja zaczyna ostatnio nawet dość ostro napierać i szycie coraz częściej przegrywa z nią w walce o mój czas. Widać to wyraźnie na blogu torebkowym - toreb jakby mniej. Ale w naturze nic nie ginie. Energia płynie do mojego drugiego bloga - fotograficznego. 

Na początku maja, postanowiłam - nareszcie ;) - przestać robić zdjęcia do przysłowiowej szuflady. Moje spojrzenie na świat można zobaczyć na blogu Katta Photography, gdzie publikuję fotografie. Troszkę więcej dzieje się na stronie fejsbukowej - www.facebook.com/kattaphotography , gdzie lądują także strzały inpresyjno-zabawno-nostalgiczno-niepowiązane ;) 

 

Jeśli tylko macie ochotę - zapraszam serdecznie :)

kattaphoto

Tagi: polecam
21:47, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 maja 2012
Burda - szycie krok po kroku - 2007

Dziś przedstawiam Wam zawartość 2 numerów 'Szycie - krok po kroku' z roku 2007.

Ponieważ zawartość Burd prezentuję na dużych zdjęciach, których nie chce mi się zwyczajnie zmniejszać na potrzeby bloxa, (który to szalenie utrudnia mi życie blogerki, dlatego niedługo znikam stąd zupełnie) - zapraszam na mojego drugiego bloga - gdzie bez problemów można w przeglądarce (klikając na zdjęcie) obejrzeć sobie wszystko dokładnie i wnikliwie :)

 

NOWY BLOG - Szycie - krok po kroku 2007

08:08, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2012
Weekend we Wrocławiu

Pierwszy raz od baaardzo dawna zrobiliśmy sobie wolne, "poza domem ". A że mieszkańcy gór i lasów, aby mieć odmianę powinni zaznać "miasta" - pojechaliśmy do Wrocławia. Było świetnie, ale wróciliśmy z ulgą, potwornie zmęczeni ;) 

W dużym mieście jest dużo do obserwowania - bardzo to lubię. Już są niemieccy kibice na Euro - przynajmniej dwóch, w empik cafe podają pyszną kawę, glany najlepiej kupować na Łaciarskiej - pełna fachowość w temacie ;) , na Rynku zawsze można poznać ciekawych artystów, a w galeriach handlowych można znaleźć - choć z trudem - prawdziwą sztukę (polecam mikro wystawę prac Ewy Łuczak na poziomie -1, w Arkadach). I jeszcze jedno, czy ktoś może pomóc miśkowi, któremu przewrócił się fotel na balkonie i teraz ma strasznie kiepski widok na chodnik? Po jego minie widać, że czeka na kogoś, kto go poratuje.

 

Dla ciekawych moich wrażeń i zauważeń - foto relacja.

wr1

wr3wr2

Tagi: polecam
23:59, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Komentarze (2) »
środa, 02 maja 2012
Czereśnie, wernisaż i kółka

Lato to czereśnie. Przynajmniej dla mnie, to skojarzenie jest oczywiste. Uwielbiam te owoce. W ogóle jestem bardzo owocowa, ale czereśnie są fantastycznie wakacyjne, wiecie - plucie pestkami na odległość i te sprawy ;)
Niestety ostatnio, po kilkukrotnym spotkaniu z żywym mieszkańcem czereśniowego owocka zrodził się we mnie pewien opór do ich spożywania...
Dla tych, którzy mają podobnie jak ja w tym temacie mogę zaproponować czereśniową torbę zamiast mięsnych owoców ;)))) Torby właśnie się szyją.

czz1


Na zdjęciach widać zwiastun w postaci błękitnego płótna w czereśniowy wzorek. Widać na nich także zapowiedź torbowych ozdób - satynowych kwiatów oraz nowego mocowania uchwytów w moich torbach. Zaopatrzyłam się w odpowiednią końcówkę do prasy kaletniczej, w metalowe oczka i kółka, i otworzył się przede mną świat pasków/uszu/uchwytów  mocowanych w ten właśnie sposób. Radochę mam ogromną, bo torby z metalowymi gadżetami zyskują takiego profesjonalnego charakteru ;)


czz3

czz2

A tak w ogóle, to w piątek miał miejsce wernisaż, o którym Wam wspominałam TUTAJ. Było fantastycznie, goście dopisali nadzwyczajnie, dobre nastroje tym bardziej. Z dumą patrzyłam na mojego T., który cały czas był zajęty rozmową z osobami zainteresowanymi jego twórczością i techniką pracy. Tak, macie rację - właśnie chwalę się koszmarnie i nieprzyzwoicie. Bardzo cenię to, co T. robi, mimo, że życie z artystą, to czasami ciężki kawałek chleba, czy jakoś tak ;)))
Oczywiście, jako że robiłam za fotografa, nie ma mnie na prawie żadnym zdjęciu - taki już mój los ;) Pełen przegląd tego, co się działo możecie obejrzeć na blogu Tomasza Szewczyka - TUTAJ.

w1

w2





Tagi: polecam
22:25, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 kwietnia 2012
Asystentka fotografa

Dziś ani słowa o szyciu. Dziś zawodowo robiłam zdjęcia ;) No, prawie zawodowo. Pierwszy raz asystowałam Mojemu T. podczas sesji fotograficznej, tak na poważnie. Obiektem focenia był nowy hotel w Zieleńcu.
Wszystko piękne, świeżutkie i pachnące nowością. Prawdę mówiąc, dziwnie się czułam penetrując obiekt wypoczynkowy w zupełnie innej roli, niż gość. I wiem jedno po tych kilku godzinach w roli fotografa sesyjnego - to jest naprawdę ciężka praca, zarówno fizyczna jak i psychiczna. Po trzech godzinach poszukiwania ciekawych kadrów poczułam się po prostu wypalona.
Sam hotel zapowiada się bardzo przyjemnie, pracownicy obsługi sympatyczni, położenie i widoki na okolicę cudne - tylko wypoczywać. Najpoważniej zawładnęło moim sercem mini-karaoke w dziecięcym kąciku rozrywki.  Totalnie szalone, o designie iście azjatyckim, pozwala wyśpiewać szlagiery z mojego dzieciństwa :)))
Na koniec naprawdę ciężkiej pracy pochłonęliśmy fantastyczne latte.
Oczywiście, gdybym była normalna, pokazałabym normalne zdjęcia - ale ponieważ tak nie jest ;) - oto moja krótka foto-relacja.

1

2

3

4

5

6

Tagi: polecam
21:15, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2012
Plany, plany

Jest wiosna. Tak, nie da się ukryć. Czuję to mrowienie w końcówkach palców. Czuję tą chęć zmian, zrobienia mnóstwa szalonych rzeczy, rozpoczęcia czegoś nowego. Też tak macie? Ach, pomysły, pomysły...


Cały czas w głowie  plącze mi się mój projekt fotograficzno-blogowy, do którego jeszcze dojrzewam, bo nie będzie dla mnie łatwy z różnych względów...  Tak, właśnie zasiałam ziarno ciekawości. Perfidnie i bezlitośnie.


Ale wróćmy na ziemię - twardą i ubitą.

b1

Dzięki fantastycznej Pani Sylwii (ależ ja ją męczyłam) udało mi się kupić 'Burda - Szycie krok po kroku' :)))  Periodyk w moich okolicach wyjątkowo trudny do upolowania - ale jak widać moja namolność, tudzież urok osobisty ;) pomogły.
Mam gazetkę o szyciu. OK - o jego podstawach i właśnie o zgrozo, jak popatrzyłam, co tam można sobie uszyć - wymiękłam. To wcale nie są takie proste konstrukcje. Prosty jest na przykład worek, albo chusteczka na głowę. Ale tam tego nie ma :)

Szycie odzieży zawsze wzbudzało we mnie 'pewną nieśmiałość' i nigdy się za nie nie brałam. Tak, mimo uszycia tryliona torebek w życiu nie próbowałam zmajstrować czegoś ubraniowego. Zwężałam i skracałam spodnie, 'kreatywnie' łatałam w nich dziury - ale to całe moje doświadczenie w tej materii.
No i właśnie zamierzam skoczyć na głęboką wodę i z pomocą 'Burdy - szycie krok po kroku' przeszyć ten odzieżowy pierwszy raz :))) Na razie wpadła mi w oko ta granatowa sukienka - ale nie mam odwagi (jeszcze), aby ją popełnić.

b4

Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie. W numerze oprócz wykrojów i opisów wykonania ciuchów są także rady  pomocne w zrobieniu plecionych bransoletek (aaaaa!!!), kilka pomysłów na NAPRAWDĘ proste topy i notki o blogujących-szyjących - jest tam JoankaZ   :)

b3

b5

 

Oczywiście w zdjęciowaniu pomagał mi asystent-morderca-Mikuś... ;) 

b2

Tagi: polecam
19:52, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 marca 2012
Mam przedwiośnie

Byłam dziś na fotograficznym spacerze pod hasłem przewodnim - poszukiwanie pierwszych przedstawicieli nadchodzącej wiosny. I znalazłam! Przypominam tym, którzy w tej chwili parsknęli z pogardą, że u nich takie cuda już "od dawna" - mieszkam w górach, a tu przyroda zawsze na wiosnę jest zapóźniona. 

W miejscu, gdzie jeszcze tydzień temu było śniegu po kolana, dzisiaj powitały mnie pierwsze uroczo dzikie śnieżyczki. Te ogródkowe w ogóle na mnie nie działają, ale takie górskie dzikusy wręcz krzyczą do mnie - tutaj już jest koniec zimy!!! Rozbraja mnie fakt, że kruche, delikatne zielone kiełki torują sobie drogę do światła i życia w śnieżnej brei, przedzierając się przez sztywną warstwę zeszłorocznych liści. Z mojej strony - pełen szacun roślinne uparciuchy ;)

przedwios

Tagi: przyroda
22:34, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 marca 2012
Czarodziejskie cukierki

Uwierzcie mi, że właśnie takie cudne, czarodziejskie cukierki dostałam :) Magicznie odmieniły mój nastrój po psychicznym zderzeniu ze służbą zdrowia i wszelkimi niedawnymi przeciwnościami losu - dotarły do mnie w czasie totalnego doła - jeden po drugim. Jak podwójne koło ratunkowe. Dobra, dość poetyckich przenośni i opisów przyrody, czas na konkrety. 

Pierwszy cuks to kolczyki jabłuszka, które wygrałam na blogu BagFreak. Są totalnie-radośnie-odjechane - wiosna już się czuje powitana :)))


koljab

 

Drugi podarek trafił do mnie z muzycznego candy na blogu Lafle. Płyta z subiektywnym, ba autorskim wyborem Lafle, utworów przez nią ulubionych - z roku minionego. Przyjemna, kojąca, pobudzająca - prawdę mówiąc ( w totalnym sekrecie ;) nie sądziłam, że aż tak mi przypadnie do gustu. Żebym nie wyszła na samoluba, podzielę się kawałeczkiem - do odsłuchania.


 

Ale w płycie od Lafle równie ważne jak jej zawartość jest ubranko płyty. Okładka  super-jedyny-ekstremalny-rękodzielniczy-unikat po prostu, do trzymania w szkatule ze skarbami, a nie gdzieś na półce z krążkami CD. Popatrzcie... A i jeszcze liścik, pisany ręcznie, z wywijasami - to w dzisiejszych czasach największa rzadkość.


 pllaf

 

Jeszcze raz ślicznie dziękuję Oli z BagFreak i Joli z Lafle za świetną zabawę i niesamowitą radochę z wygranych ;)

 





Tagi: polecam
22:59, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 marca 2012
Historia z dreszczykiem

Nazbierało mi się zaległości - wszelkich. Powoli je nadrabiam. 

Dwa tygodnie temu zachorowała moja mama - to co wydarzyło się w tym czasie, w naszych 'kontaktach' ze służbą zdrowia, do tej pory przyprawia mnie o dreszcze. 

Zaczęło się od tego, że mama poczuła się przeziębiona, nie poszła jak co dzień do swojej ukochanej księgarni i została w domu - to nie lada wyczyn, bo mimo 73 lat jest fanką swojego zawodu - księgarz starej daty - i totalną pracoholiczką. 

Kiedy przyszłam do niej, straciła przytomność. Zaliczyłam w swoim życiu chyba pierwszy atak paniki - kompletnie nie wiedziałam, co robić. Przyjechało pogotowie i zabrało mamę na SOR (szpitalny-oddział-ratunkowy - taka zbiorowa 'poczekalnia' na leżąco i pod kroplówką) - po kilku godzinach wypis do domu z zaleceniem zbijania wysokiej gorączki. Lekarz, nazwijmy go nr1 nawet nie osłuchał pokasłującej pacjentki stetoskopem i stwierdził, że mama czuje się znakomicie... Ale to jeszcze wtedy nie wydawało mi się takie istotne - przerażało mnie to, że zapaść i utrata przytomności mogła wynikać z podejrzewanej u mamy od niedawna zatorowości. 

Zbijanie gorączki już na maksa osłabionej mamie znudziło mi się na drugi dzień - wezwałam na wizytę domową lekarza nr2. Diagnoza - zapalenie płuc, konieczny antybiotyk. Po kilku dniach mama zrobiła się niemal 'przeźroczysta', totalny brak efektów leczenia i walki z 40-sto stopniową gorączką, za to po pojawiły się problemy z układem pokarmowym - lekarz nr2 - daje skierowanie do szpitala - w innym mieście, u nas został zlikwidowany. 

Po mamę przyjeżdża transport szpitalny, czyli karetka, jedziemy razem i już gdy wsiadam czuję, że w aucie jest lodowato. Ale nawet nie zdążyłam zareagować, bo na rynku w tył karetki uderza inny samochód. Mamy stłuczkę ;) :DDD O rzesz kurka wodna... !!! W nieogrzewanej karetce czekamy na nową - przez 50 minut! Przykryłam mamę wszystkim, co miałam. Przyjeżdża nowy transport, już ogrzewany i docieramy w końcu do szpitala - na oddział? - Nie, mama znowu trafia na SOR. W rozmowie z dyżurnym lekarzem, który słyszy jaki antybiotyk i w jakiej dawce do tej pory był stosowany okazuje się, że to - cytuję - 'kooońska dawka'. Mam wrażenie, że śnię - czy lekarze kończą jakieś różne szkoły?! Po kilku godzinach czekania pod kroplówką, mama dostaje zgodę na przyjęcie na oddział. Uff... udało się.

Leży tam od kilku dni, ma się coraz lepiej, powoli odzyskuje siły i zdrowie. Ja - stracone nerwy. Nie życzę nikomu takich przygód - choć wszystko dobre, co się dobrze kończy - tak mówią.

krzyz

22:02, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2012
Candy torebkowe w kattastudio.blogspot.com

Ponieważ powoli, acz nieodwołalnie przeprowadzam się z bloxa na blogspot - tam też zorganizowałam candy. Jeśli macie ochotę wziąć udział w losowaniu wiosennej torby - serdecznie zapraszam do zabawy WŁAŚNIE TAM

 


can

Tagi: polecam
09:12, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 stycznia 2012
Zasypana

Wokół mnie śnieg, zimno, zimno, śnieg - czyli zima na 100%. Zamiast szyć szwędam się z Irą po górach. Ona uwielbia, gdy jest zimno, jest wtedy radosna i żwawa jak szczeniak, a nie stateczna jak psia dama w poważnym wieku.
Pejzaż depresyjno-rozczulająco-posępny, szlaki puste - nie licząc saren, żyć nie umierać. Podczas takiego chodzenia dla samego chodzenia najlepiej się myśli. Przynajmniej mnie.
Głowa uwalnia się od kryzysów gospodarczych, terminów, rachunków do zapłaty, topniejących lodowców i plam ropy na oceanie, od ludzi typu chaos...
Skupia się natomiast na sprawach potrzebnych i ważnych, które na co dzień giną zduszone codziennością.
Myślę sobie wtedy też o torbach. Że co? Że to przyziemne myśleć o takich banałach podczas wzniosłych sam na sam ze swoim mózgiem. Może, ale lubię to. Wyobrażać sobie różne kształty, łączyć kolory, faktury tkanin.
Tylko, że po powrocie do pracowni następuje reset jakiś idiotyczny i powraca jak bumerang pytanie "co tu fajnego uszyć?????", o wydźwięku mniej więcej takim, jak zdanie "nie mam co na siebie włożyć" , które pada, gdy stoimy przy szafie pełnej ubrań.
Chyba zacznę nosić jakiś notes ze sobą na spacery, żeby szkicować moje 'olśnienia'. Szkicować torbę w środku lasu, w śniegu po kolana, przy minus 20 stopniach - to dopiero będzie awangarda.
Mam nadzieję, w końcu lans rzecz bezcenna - co tam, że na pustkowiu. Niech se sarenki z zającami nie myślą...


A tak było dzisiaj na śnieżno-mroźnym spacerze. Myślało się cudnie ;)

pod1

pod2

pod3

pod4

pod5

pod6

17:57, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Mam prawdziwą zimę

Kilka dni temu nasypało śniegu, że tak powiem, ile fabryka miała - tyle dała.
Tłumaczę sobie, że to taka terapia szokowa ze strony przyrody. Tydzień rozpaćkanej jesienio-wiosny, tydzień śnieżnej zimy i tak w kółko. To się dopiero nazywa brak zdecydowania. Korzystając z momentu zimowego, chwalę się bieluteńkim, super puszystym  śniegiem i zdjęciami ze spaceru po leśnych ostępach.


z01

z02

z03

z04

z05

z06

22:03, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2012
Prezenty dotarły

Przed świętami wzięłam udział w losowaniu nagród na blogu Vintage Girl. Fanty były nieziemskiej urody! Oczywiście zapisałam się, dla tak zwanej zasady, ale bez przekonania o najmniejszych szansach powodzenia.

pr1

 

O bogowie, jakże się myliłam! Wygrałam (!!!!!!!!!) bowiem rzeczy najcudniejsze z możliwych, to znaczy torebkę litewskiej projektantki Ruty Jasiuniene, ufundowaną przez butik Trendsetterka.com oraz książkę ”Sukces według Teen Vouge” od wydawnictwa Znak.
Szaleństwo radości, jakie miało miejsce po otrzymaniu maila, z prośbą o mój adres w celu wysłania nagród, słyszał cały blok, a może i nawet przechodnie na ulicy :)))) 

Torby marki 'ruta design' znałam od dawna z internetu. Piękne, dopracowane, fantastyczne - ale czym innym jest wgapiać się w fotografie, a zupełnie czym innym wziąć takie cudo do ręki, obejrzeć, podotykać, powąchać i władować swoje babskie drobiazgi do takiego nowego ekskluzywnego domku ;)
Wrażenia organoleptyczne po zapoznaniu się z torebką - bezcenne. Torebka to elegancka kopertówka z dopinanym paskiem - tak więc może pełnić funkcję torebki do ręki lub na ramię.
Wykonana jest z szarej tkaniny wełnianej, suto marszczonej i udrapowanęj w uroczą bulwiastą formę. Wszystkie szwy równiuteńkie, wnętrze elaganckie z czarnego lnu i równie starannie wykończone, co część zewnętrzna.
No i na koniec wiadomość, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie - koronkowa taśma, którą Ruta wykańcza swoje produkty jest robiona przez nią ręcznie na szydełku - nie mam pytań, po prostu. 

pr2

pr3

pr4

 

Teraz prezent numer dwa, czyli książka, żeby nie było, że leży gdzieś w pogardzie zapomnienia ;) Jest  bardzo interesująca, zawiera mnóstwo porad i wskazówek dla osób, które myślą o pokierowaniu swoją ścieżką zawodową w kierunku świata mody - jako projektant, stylista, fotograf, model czy redaktor pisma/bloga o modzie.
Publikacja to zbiór rozmów z ludźmi pracującymi w tych zawodach - i to nie byle kim, bo o swoich doświadczeniach opowiadają m.in.: Marc Jacobs, Stella McCartney, Karl Lagerfeld, Anna Wintour, Caroline Trentini, Mario Testino i wielu innych.
Prawdę mówiąc jak zapisywałam się w komentarzach u VintageGirl, to myślałam, że główne nagrody to dwie torby, a książki to coś w rodzaju dodatkowych nagród pocieszenia :))))
Ale pragnęłam 'nawet' takiego pocieszenia, bo o ”Sukces według Teen Vouge” czytałam już na kilku modowych blogach i po cichutku marzyłam o dorwaniu jej w swoje łapki. A finalnie, okazało się, że wygrana jest podwójna, czyli książka o modzie w designerskiej torbie. Czego chcieć więcej... ?  ;)))


pr5

pr6

pr7

pr8

pr9

pr10

pr11

pr12

pr13

pr14

 

 

 

15:00, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5