Z życia mojej pracowni - czyli kocie torby, torebki i inne stwory... po prostu hand-made.
środa, 28 marca 2012
Plany, plany

Jest wiosna. Tak, nie da się ukryć. Czuję to mrowienie w końcówkach palców. Czuję tą chęć zmian, zrobienia mnóstwa szalonych rzeczy, rozpoczęcia czegoś nowego. Też tak macie? Ach, pomysły, pomysły...


Cały czas w głowie  plącze mi się mój projekt fotograficzno-blogowy, do którego jeszcze dojrzewam, bo nie będzie dla mnie łatwy z różnych względów...  Tak, właśnie zasiałam ziarno ciekawości. Perfidnie i bezlitośnie.


Ale wróćmy na ziemię - twardą i ubitą.

b1

Dzięki fantastycznej Pani Sylwii (ależ ja ją męczyłam) udało mi się kupić 'Burda - Szycie krok po kroku' :)))  Periodyk w moich okolicach wyjątkowo trudny do upolowania - ale jak widać moja namolność, tudzież urok osobisty ;) pomogły.
Mam gazetkę o szyciu. OK - o jego podstawach i właśnie o zgrozo, jak popatrzyłam, co tam można sobie uszyć - wymiękłam. To wcale nie są takie proste konstrukcje. Prosty jest na przykład worek, albo chusteczka na głowę. Ale tam tego nie ma :)

Szycie odzieży zawsze wzbudzało we mnie 'pewną nieśmiałość' i nigdy się za nie nie brałam. Tak, mimo uszycia tryliona torebek w życiu nie próbowałam zmajstrować czegoś ubraniowego. Zwężałam i skracałam spodnie, 'kreatywnie' łatałam w nich dziury - ale to całe moje doświadczenie w tej materii.
No i właśnie zamierzam skoczyć na głęboką wodę i z pomocą 'Burdy - szycie krok po kroku' przeszyć ten odzieżowy pierwszy raz :))) Na razie wpadła mi w oko ta granatowa sukienka - ale nie mam odwagi (jeszcze), aby ją popełnić.

b4

Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie. W numerze oprócz wykrojów i opisów wykonania ciuchów są także rady  pomocne w zrobieniu plecionych bransoletek (aaaaa!!!), kilka pomysłów na NAPRAWDĘ proste topy i notki o blogujących-szyjących - jest tam JoankaZ   :)

b3

b5

 

Oczywiście w zdjęciowaniu pomagał mi asystent-morderca-Mikuś... ;) 

b2

Tagi: polecam
19:52, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 marca 2012
Torby pełne kwiatów

To będzie prawdziwy wysyp kwiatowych toreb w bardzo różnej stylistyce, czyli - dla każdego coś miłego. W końcu mamy wiosnę ;)

 

[Kliknięcie na zdjęcie przedmiotu przekieruje Cię do galerii, w której jest wystawiony, tam też możesz go dokładnie obejrzeć.] 

 Najpierw solidne i funkcjonalne torby, nie tylko wiosenne, ale kwiatowy motyw posiadające - z eko-zamszu alcantara z dodatkami. Torby są pojemne i bezpiecznie zapinane - na zamek błyskawiczny, wewnątrz mają po obu stronach kieszenie - na całą masę niezbędnych nam drobiazgów.

'Czarne kwiaty w czerwieni'

czawcze

'Czarne kwiaty w zieleni' vol.1

czawzi

'Czerwony szlak'

czeszl

'Czarne kwiaty w zieleni' vol.2

czawz

'Velvet garden'

velvga

'Secesja z brązem' vol.1

seczbr


'Secesja' już wkracza w kwiatowe płótna i przenosi do toreb już klasycznie wiosenno-letnich do noszenia na ramieniu lub na skos/na krzyż - zależnie od ustawienia długości paska.

'Summer 2012'

sum2012

'Letnia łąka 2012'

lelak

 

No i ostatnia grupa toreb płóciennych, prostych, pojemnych i lekkich.

'Linen and pearls'

linpe

'Różana - simple XXL'

rozsim

'Universal siatka 014'

uns14

'Różowe liście'

rozlios

'Denim - simple XXL'

 densi

Wiem, że ostatnia nie ma kwiatów :) Ale przecież jej nie zdyskryminuje w tym wpisie tylko z tego powodu - poza tym właścicielka może bardzo kreatywnie ją ukwiecić wedle swego szaleństwa, pomysłu i uznania.



 

10:23, pracownia_artystyczna_katta , Torby
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 marca 2012
Kocia torba na wiosnę

Na wiosnę, bo wiosna nadchodzi. Ale kocia torba jest dobra na każdą porę roku - wiedzą to te z Was, które kocią torbą Katta mają od dawna i sprawdza się im ona przez cały rok... - przynajmniej, tak mi mówią ;) Zapraszam po torby z wizerunkiem kitka i kiciula bezpośrednio do mnie, lub galerii z którymi radośnie współpracuję - ArsNeo i Pakamery

 

koc1

koc2

 

22:25, pracownia_artystyczna_katta , Torby
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2012
Mam przedwiośnie

Byłam dziś na fotograficznym spacerze pod hasłem przewodnim - poszukiwanie pierwszych przedstawicieli nadchodzącej wiosny. I znalazłam! Przypominam tym, którzy w tej chwili parsknęli z pogardą, że u nich takie cuda już "od dawna" - mieszkam w górach, a tu przyroda zawsze na wiosnę jest zapóźniona. 

W miejscu, gdzie jeszcze tydzień temu było śniegu po kolana, dzisiaj powitały mnie pierwsze uroczo dzikie śnieżyczki. Te ogródkowe w ogóle na mnie nie działają, ale takie górskie dzikusy wręcz krzyczą do mnie - tutaj już jest koniec zimy!!! Rozbraja mnie fakt, że kruche, delikatne zielone kiełki torują sobie drogę do światła i życia w śnieżnej brei, przedzierając się przez sztywną warstwę zeszłorocznych liści. Z mojej strony - pełen szacun roślinne uparciuchy ;)

przedwios

Tagi: przyroda
22:34, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2012
Po prostu trapez

Ta torba powstała przez przypadek i... oszczędność ;) Kilka lat temu szyłam torby z trapezowej formy - ale zupełnie inne niż ta widoczna poniżej. Dawne to były czasy i początki mojego szycia. Wycięłam wtedy kilka kompletów podszewek, zszyłam je i zapomniałam. Zaczęłam realizację innych pomysłów, a gotowe trapezowe podszewki zsuwały się coraz to niżej, na dno szafy-magazynu. Podczas ostatnich generalnych porządków ujrzały światło dzienne. I co? - przecież ich nie wyrzucę, szkoda materiałów i włożonej pracy. Postanowiłam, że odnajdę szablon, i dokroję wierzchy na nowe torby. Okazało się, że wykrój zniknął - no to jeszcze nową foremkę zmajstrowałam :)

Troszkę zmieniłam koncepcję sprzed lat i oto jest 'torba trapez'. Średniej wielkości, zgrabna i poręczna, na długim, regulowanym pasku, zapinana na klapkę, wewnątrz kieszonki oraz kieszonka zamykana na suwak, super ułatwiająca życie - na tylnej stronie torebki. Na razie wersje monochromatyczne, ale będą różne - kolorowe i wzorzyste. 

 

[Kliknięcie na zdjęcie przedmiotu przekieruje Cię do galerii, w której jest wystawiony, tam też możesz go dokładnie obejrzeć.] 

'Alcanta czarna - trapez'

alcz

'Alcanta zielona - trapez'

alzi

'Alcanta szara - trapez'

alsz

'Alcanta śliwkowa - trapez'

alsl

Tagi: alcantara
12:01, pracownia_artystyczna_katta , Torby
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 marca 2012
Czarodziejskie cukierki

Uwierzcie mi, że właśnie takie cudne, czarodziejskie cukierki dostałam :) Magicznie odmieniły mój nastrój po psychicznym zderzeniu ze służbą zdrowia i wszelkimi niedawnymi przeciwnościami losu - dotarły do mnie w czasie totalnego doła - jeden po drugim. Jak podwójne koło ratunkowe. Dobra, dość poetyckich przenośni i opisów przyrody, czas na konkrety. 

Pierwszy cuks to kolczyki jabłuszka, które wygrałam na blogu BagFreak. Są totalnie-radośnie-odjechane - wiosna już się czuje powitana :)))


koljab

 

Drugi podarek trafił do mnie z muzycznego candy na blogu Lafle. Płyta z subiektywnym, ba autorskim wyborem Lafle, utworów przez nią ulubionych - z roku minionego. Przyjemna, kojąca, pobudzająca - prawdę mówiąc ( w totalnym sekrecie ;) nie sądziłam, że aż tak mi przypadnie do gustu. Żebym nie wyszła na samoluba, podzielę się kawałeczkiem - do odsłuchania.


 

Ale w płycie od Lafle równie ważne jak jej zawartość jest ubranko płyty. Okładka  super-jedyny-ekstremalny-rękodzielniczy-unikat po prostu, do trzymania w szkatule ze skarbami, a nie gdzieś na półce z krążkami CD. Popatrzcie... A i jeszcze liścik, pisany ręcznie, z wywijasami - to w dzisiejszych czasach największa rzadkość.


 pllaf

 

Jeszcze raz ślicznie dziękuję Oli z BagFreak i Joli z Lafle za świetną zabawę i niesamowitą radochę z wygranych ;)

 





Tagi: polecam
22:59, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 marca 2012
Kwiatowe torby

Mamy przedwiośnie, słonko coraz mocniej grzeje, resztki śniegu idą precz, a ptaszęta drą ryje wniebogłosy ;) Myślałam, że już się nie doczekam. I choć torby, które dziś pokażę, uszyłam już jakiś czas temu, dopiero teraz miałam czas na ich wstawienie do galerii i tutaj. Stworzone z myślą o wiosenno-letnich spacerach, wypadach na miasto, na uczelnię, czy do pracy. Przede wszystkim kwiatowo-wzorzyste, wygodne i funkcjonalne.


[Kliknięcie na zdjęcie przedmiotu przekieruje Cię do galerii, w której jest wystawiony, tam też możesz go dokładnie obejrzeć.] 

'Cynamonowe ornamenty'

cynor

'Kwiatowa 2012 - medium'

kwme

'Kwiatowa 2012'

kw

20:48, pracownia_artystyczna_katta , Torby
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 marca 2012
Historia z dreszczykiem

Nazbierało mi się zaległości - wszelkich. Powoli je nadrabiam. 

Dwa tygodnie temu zachorowała moja mama - to co wydarzyło się w tym czasie, w naszych 'kontaktach' ze służbą zdrowia, do tej pory przyprawia mnie o dreszcze. 

Zaczęło się od tego, że mama poczuła się przeziębiona, nie poszła jak co dzień do swojej ukochanej księgarni i została w domu - to nie lada wyczyn, bo mimo 73 lat jest fanką swojego zawodu - księgarz starej daty - i totalną pracoholiczką. 

Kiedy przyszłam do niej, straciła przytomność. Zaliczyłam w swoim życiu chyba pierwszy atak paniki - kompletnie nie wiedziałam, co robić. Przyjechało pogotowie i zabrało mamę na SOR (szpitalny-oddział-ratunkowy - taka zbiorowa 'poczekalnia' na leżąco i pod kroplówką) - po kilku godzinach wypis do domu z zaleceniem zbijania wysokiej gorączki. Lekarz, nazwijmy go nr1 nawet nie osłuchał pokasłującej pacjentki stetoskopem i stwierdził, że mama czuje się znakomicie... Ale to jeszcze wtedy nie wydawało mi się takie istotne - przerażało mnie to, że zapaść i utrata przytomności mogła wynikać z podejrzewanej u mamy od niedawna zatorowości. 

Zbijanie gorączki już na maksa osłabionej mamie znudziło mi się na drugi dzień - wezwałam na wizytę domową lekarza nr2. Diagnoza - zapalenie płuc, konieczny antybiotyk. Po kilku dniach mama zrobiła się niemal 'przeźroczysta', totalny brak efektów leczenia i walki z 40-sto stopniową gorączką, za to po pojawiły się problemy z układem pokarmowym - lekarz nr2 - daje skierowanie do szpitala - w innym mieście, u nas został zlikwidowany. 

Po mamę przyjeżdża transport szpitalny, czyli karetka, jedziemy razem i już gdy wsiadam czuję, że w aucie jest lodowato. Ale nawet nie zdążyłam zareagować, bo na rynku w tył karetki uderza inny samochód. Mamy stłuczkę ;) :DDD O rzesz kurka wodna... !!! W nieogrzewanej karetce czekamy na nową - przez 50 minut! Przykryłam mamę wszystkim, co miałam. Przyjeżdża nowy transport, już ogrzewany i docieramy w końcu do szpitala - na oddział? - Nie, mama znowu trafia na SOR. W rozmowie z dyżurnym lekarzem, który słyszy jaki antybiotyk i w jakiej dawce do tej pory był stosowany okazuje się, że to - cytuję - 'kooońska dawka'. Mam wrażenie, że śnię - czy lekarze kończą jakieś różne szkoły?! Po kilku godzinach czekania pod kroplówką, mama dostaje zgodę na przyjęcie na oddział. Uff... udało się.

Leży tam od kilku dni, ma się coraz lepiej, powoli odzyskuje siły i zdrowie. Ja - stracone nerwy. Nie życzę nikomu takich przygód - choć wszystko dobre, co się dobrze kończy - tak mówią.

krzyz

22:02, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »