Z życia mojej pracowni - czyli kocie torby, torebki i inne stwory... po prostu hand-made.
sobota, 28 stycznia 2012
Zasypana

Wokół mnie śnieg, zimno, zimno, śnieg - czyli zima na 100%. Zamiast szyć szwędam się z Irą po górach. Ona uwielbia, gdy jest zimno, jest wtedy radosna i żwawa jak szczeniak, a nie stateczna jak psia dama w poważnym wieku.
Pejzaż depresyjno-rozczulająco-posępny, szlaki puste - nie licząc saren, żyć nie umierać. Podczas takiego chodzenia dla samego chodzenia najlepiej się myśli. Przynajmniej mnie.
Głowa uwalnia się od kryzysów gospodarczych, terminów, rachunków do zapłaty, topniejących lodowców i plam ropy na oceanie, od ludzi typu chaos...
Skupia się natomiast na sprawach potrzebnych i ważnych, które na co dzień giną zduszone codziennością.
Myślę sobie wtedy też o torbach. Że co? Że to przyziemne myśleć o takich banałach podczas wzniosłych sam na sam ze swoim mózgiem. Może, ale lubię to. Wyobrażać sobie różne kształty, łączyć kolory, faktury tkanin.
Tylko, że po powrocie do pracowni następuje reset jakiś idiotyczny i powraca jak bumerang pytanie "co tu fajnego uszyć?????", o wydźwięku mniej więcej takim, jak zdanie "nie mam co na siebie włożyć" , które pada, gdy stoimy przy szafie pełnej ubrań.
Chyba zacznę nosić jakiś notes ze sobą na spacery, żeby szkicować moje 'olśnienia'. Szkicować torbę w środku lasu, w śniegu po kolana, przy minus 20 stopniach - to dopiero będzie awangarda.
Mam nadzieję, w końcu lans rzecz bezcenna - co tam, że na pustkowiu. Niech se sarenki z zającami nie myślą...


A tak było dzisiaj na śnieżno-mroźnym spacerze. Myślało się cudnie ;)

pod1

pod2

pod3

pod4

pod5

pod6

17:57, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 stycznia 2012
Niesamowita kobieta

W listopadzie minionego roku zmarła Eva Zeisel. Przyznaję się bez bicia, że nie znałam wcześniej tego nazwiska. W mojej świadomości zaistniała ona dopiero po swojej śmierci, o której przeczytałam w internecie. Może dlatego, że ceramiką nigdy specjalnie się nie pasjonowałam.

 

eva zaisel

soln

waz

zast

źródło 1 i źródło 2


 Ale osoba Evy Zeisel zainteresowała mnie teraz niezależnie od przedmiotu jej twórczości. Obejrzałam krótki film nagrany kilka lat temu, w którym opowiada ona o sobie, o swoim życiu, pracy i pasji.
Określiła się w nim mianem 'twórcy rzeczy', a nie 'projektanta przemysłowego', gdyż ci drudzy dążą do tworzenia rzeczy nowatorskich - a to jest już pojecie komercyjne, a nie estetyczne. Celem jej pracy nie była innowacja, czyli wymyślanie nowych rzeczy-form, ale jak sama mówiła "radosne poszukiwanie piękna" (piękne sformułowanie).
To co najbardziej mnie najbardziej urzekło, to że 94-letnia osoba mówiła z niesamowitą żywiołowością i humorem, z rzadko spotykaną u ludzi w tym wieku trzeźwością umysłu.
Po prostu podziwiam ją i marzę by dożyć setki w takiej formie ciała i umysłu, jak jej się to udało. Pani Evo - pełen szacun.
Jeśli macie ochotę posłuchać Evy Zeisel, oto link do FILMU - z możliwością włączenia polskich napisów.

18:14, pracownia_artystyczna_katta , Polecam
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 stycznia 2012
Jeszcze troszkę mini

Ja wiem, że torebek u mnie, jak na lekarstwo ostatnimi czasy. Nic nie poradzę. Moja pasja fotograficzna coraz mocniej mnie wciąga, angażuje, zaprząta mi głowę doszczętnie. Ale maszyna do szycia też moją umiłowaną jest - oprócz aparatu fotograficznego - dlatego szyję cosik-odrobinę. Porcyjka mini torebek. Na razie więcej nie będzie, powód prozaiczny - małe regulatory i ramki skończyły się. Jak skończy się jeszcze kilka kaletniczych akcesoriów będę miała powód do "wyjazdu po towar" :)))

 

[Kliknięcie na zdjęcie przedmiotu przekieruje Cię do galerii, w której jest wystawiony, tam też możesz go dokładnie obejrzeć.] 

 

'Folk czerwieni - mini'

folcz


'Ornamenty na czerni - mini'

orncz


'Secesja - mini'

sec

 

'Szare prążki - mini'

szpr


'Kwiato-piksella - mini'

kwpi


'Cremove - mini'

crv



22:45, pracownia_artystyczna_katta , Torby
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Mam prawdziwą zimę

Kilka dni temu nasypało śniegu, że tak powiem, ile fabryka miała - tyle dała.
Tłumaczę sobie, że to taka terapia szokowa ze strony przyrody. Tydzień rozpaćkanej jesienio-wiosny, tydzień śnieżnej zimy i tak w kółko. To się dopiero nazywa brak zdecydowania. Korzystając z momentu zimowego, chwalę się bieluteńkim, super puszystym  śniegiem i zdjęciami ze spaceru po leśnych ostępach.


z01

z02

z03

z04

z05

z06

22:03, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2012
Prezenty dotarły

Przed świętami wzięłam udział w losowaniu nagród na blogu Vintage Girl. Fanty były nieziemskiej urody! Oczywiście zapisałam się, dla tak zwanej zasady, ale bez przekonania o najmniejszych szansach powodzenia.

pr1

 

O bogowie, jakże się myliłam! Wygrałam (!!!!!!!!!) bowiem rzeczy najcudniejsze z możliwych, to znaczy torebkę litewskiej projektantki Ruty Jasiuniene, ufundowaną przez butik Trendsetterka.com oraz książkę ”Sukces według Teen Vouge” od wydawnictwa Znak.
Szaleństwo radości, jakie miało miejsce po otrzymaniu maila, z prośbą o mój adres w celu wysłania nagród, słyszał cały blok, a może i nawet przechodnie na ulicy :)))) 

Torby marki 'ruta design' znałam od dawna z internetu. Piękne, dopracowane, fantastyczne - ale czym innym jest wgapiać się w fotografie, a zupełnie czym innym wziąć takie cudo do ręki, obejrzeć, podotykać, powąchać i władować swoje babskie drobiazgi do takiego nowego ekskluzywnego domku ;)
Wrażenia organoleptyczne po zapoznaniu się z torebką - bezcenne. Torebka to elegancka kopertówka z dopinanym paskiem - tak więc może pełnić funkcję torebki do ręki lub na ramię.
Wykonana jest z szarej tkaniny wełnianej, suto marszczonej i udrapowanęj w uroczą bulwiastą formę. Wszystkie szwy równiuteńkie, wnętrze elaganckie z czarnego lnu i równie starannie wykończone, co część zewnętrzna.
No i na koniec wiadomość, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie - koronkowa taśma, którą Ruta wykańcza swoje produkty jest robiona przez nią ręcznie na szydełku - nie mam pytań, po prostu. 

pr2

pr3

pr4

 

Teraz prezent numer dwa, czyli książka, żeby nie było, że leży gdzieś w pogardzie zapomnienia ;) Jest  bardzo interesująca, zawiera mnóstwo porad i wskazówek dla osób, które myślą o pokierowaniu swoją ścieżką zawodową w kierunku świata mody - jako projektant, stylista, fotograf, model czy redaktor pisma/bloga o modzie.
Publikacja to zbiór rozmów z ludźmi pracującymi w tych zawodach - i to nie byle kim, bo o swoich doświadczeniach opowiadają m.in.: Marc Jacobs, Stella McCartney, Karl Lagerfeld, Anna Wintour, Caroline Trentini, Mario Testino i wielu innych.
Prawdę mówiąc jak zapisywałam się w komentarzach u VintageGirl, to myślałam, że główne nagrody to dwie torby, a książki to coś w rodzaju dodatkowych nagród pocieszenia :))))
Ale pragnęłam 'nawet' takiego pocieszenia, bo o ”Sukces według Teen Vouge” czytałam już na kilku modowych blogach i po cichutku marzyłam o dorwaniu jej w swoje łapki. A finalnie, okazało się, że wygrana jest podwójna, czyli książka o modzie w designerskiej torbie. Czego chcieć więcej... ?  ;)))


pr5

pr6

pr7

pr8

pr9

pr10

pr11

pr12

pr13

pr14

 

 

 

15:00, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Nowe torby Katta - uszyte

No i są. Szycie rozwlekło się w czasie, zrobienie sesji zdjęciowej także - takie małe problemy z wtrybieniem się w wir pracy. W każdym razie udało się. Torby, jak widać - różniste.
Powoli żegnam się z wełnami, choć nie definitywnie. A zerkam już zalotnie na kwiatowe płótna...  Jako moją pierwszą wiosenną jaskółkę można uznać te dwie dżinsówki z wystębnowanym kwiatem. I co z tego, że dopiero zaczął się styczeń? ;)

 

[Kliknięcie na zdjęcie przedmiotu przekieruje Cię do galerii, w której jest wystawiony, tam też możesz go dokładnie obejrzeć.]

'Ariel - simple'

arsi

 

'Matti - simple'

matsi

 

'Niebieska tonacja'

niebton

 

' Żółty kwiat' vol.1

zolkw

 

'Żółty kwiat' vol.2  (NIEDOSTĘPNA) 

zolkw2

 

 



22:39, pracownia_artystyczna_katta
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Nowy rok, nowe pomysły i remanent
W tym temacie jestem klasyczna. Początek nowego roku to dla mnie czas na podsumowanie poprzedniego.

Niekoniecznie w konwencji osiągnięć materialnych, zawodowych, sprzedażowych. Nie, to nie jest ważne - nie takie podsumowania mnie interesują.
Myślę o nowo poznanych ludziach. O nowo zauważonych, często zaskakujących cechach osób, które znam już od jakiegoś czasu i miałam o nich pewne wyobrażenie, a tym czasem okazało się, że było ono co najmniej niepełne ;) Cieszę się z nowych umiejętności, które nabyłam. Z książek, które przeczytałam.
Rozważam stare pomysły, na których realizację nie umiałam wygospodarować sobie czasu.
Ale przede wszystkim cieszę się, że zaczynam żyć "dla siebie". Nie chodzi mi tu jednak o osiągnięcia w ramach patologiczno-egoistycznych zachowań. Na myśli mam tutaj - na przykład - nie chodzenie na siłę, na tzw. wizyty oficjalne - rodzinne lub nie, na które  należy się udać - niezależnie od tego, czy masz doła, boli cię ząb i czeka milion ważnych rzeczy do zrobienia, lub po prostu nie masz ochoty oglądać 'wujkazenka' czy 'ciocikrysi'.
No i jeszcze jedno małe-wielkie osiągnięcie. Przerobiłam w praktyce "wyproszenie nieproszonego gościa". Teoretycznie banał... Oczywiście, bez żadnych hardcorów, ale też bez przesadnej delikatności ;)
Czy zdarza się Wam czasem, że wieczorem około 22, kiedy na totalnym luzie pijecie już sobie pokolacyjną herbatę po morderczym dniu, słyszycie dzwonek do drzwi? Za drzwiami stoi niespodziewany gość, który właśnie był w pobliżu, ma ochotę pogadać przy kawie/herbacie/winie, więc pomyślał, że wpadnie. Wpuszczacie stwora, sparaliżowani i zaskoczeni - myśląc sobie - dobra, pół godziny mnie nie zbawi. Czas mija...
Po półtorej godzinie macie już dość - ale zaciskacie zęby, dalej 'dobrze się bawicie' i staracie się nie myśleć, że dzisiaj był naprawdę męczący dzień, a jutro rano trzeba zerwać się skoro świt, bo macie wyjazd w ważnej sprawie. Nie wypada przecież gościa wyrzucić, należy grzecznie czekać, aż sam wyjdzie - tak przynajmniej do tej pory myślałam, tak miałam wdrukowane od zawsze.
Do momentu, kiedy byliśmy w gościach u naszego [innego ;)] znajomego. Troszkę się zasiedzieliśmy i gospodarz nagle powiedział - słuchajcie, jestem zmęczony i chciałbym się już położyć. Było to tak szczere i rozbrajające, że mnie zatkało.
Pierwszy raz byłam świadkiem, że gospodarz tak się zachował, w stosunku do swoich gości. I byłam tym zachwycona! Totalna szczerość, brak udawania, asertywny komunikat - niesamowicie mi tym zaimponował. Przypomniałam sobie dziesiątki momentów kiedy "cierpiałam za miliony" bo tak wypada, bo nie można przecież kogoś wyprosić. A dlaczego nie?!
Po jakimś czasie, odważyłam się na takie zachowanie. Wybrałam siebie. Wróćmy więc do mojego niezapowiedzianego gościa.
Po oświadczeniu mu - że już kończymy spotkanie, bo jesteśmy bardzo zmęczeni, jutro musimy wcześnie wstać i że przepraszamy, ale nie planowaliśmy pogduchowego wieczoru - był zaskoczony i... nawet trochę urażony ;)
Ale o tym dowiedziałam się dopiero następnego dnia, kiedy do niego zadzwoniłam, aby upewnić się, że wszystko OK. Po krótkim wyłożeniu mu filozofii 'wybieram siebie' zrozumiał i zaakceptował ;)
Artur - dzięki Ci za to, że nas kiedyś wywaliłeś, za tą lekcję z podstaw radzenia sobie w kontaktach międzyludzkich ;) obarczonych mnóstwem wypada/nie wypada.

I to chyba na tyle, z moich podsumowań.
Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się przeskoczyć kolejne 'blokady i wzory postępowania', o których nawet nie wiem, czy może nie zdaję sobie do końca sprawę, że utrudniają mi życie.


PS. Wiadomość dla zaniepokojonych - tak, szyję jeszcze torby ;)))) Niedługo cosik nowego pokażę.



now1

now2

now3

now4



11:13, pracownia_artystyczna_katta , Ja i moja pracownia
Link Dodaj komentarz »